Pomnik nasunął mi takie wspomnienie. W 1980r. rozmawiałem z mieszkańcem Trzepowa, Panem Mokrzkim, o jego udziale w wojnie bolszewickiej 1920r., o tym jak był ranny a potem leczony z ran w szpitalu bolszewickim (dostał się do niewoli), ale przeżył, bo był młody i silny. Potem odnalazł się mi się on w artykule w prasie lokalnej. Ojczyzna doceniła jego odwagę na polu chwały oręża dopiero gdy skończył 100lat życia. A później spotkałem wzmiankę, że zakończył swoje życie w pięknym wieku 105 lat. Zasłużył na wspaniały pomnik od społeczeństwa. Szukamy wzorców patriotyzmu i bohaterów gdzieś daleko a żył tak blisko nas.