Fragment z dzisiejszej poczty którą otrzymałem: Natalia Szmelczyńska - Po wojnie mieszkała zdwójką dzieci( córką i synem) i matką Porębińską w Kruklankach gdzie pracowała zdaje się z nadleśnictwie.Tam odwiedziła ją moja mama Irena Bąkiewicz( rocznik 1910) jeszcze żyjąca. Byłabym wdzięczna za jakiekolwiek wiadomości dotyczące rodziny Szmelczyńskich i Porembińskich, czy żyje jeszcze jakaś rodzina wymienionych przeze mnie pań?
Z poważaniem Hanna Szutkowska Piła
Natalia Szmelczyńska w 1939 roku uciekała przed Ukraińcami ( mieszkała na wschodniej granicy) zakrytym wozem. Potem ją złapano i chciano wywieźć pociągiem w głąb Rosji pociągiem bydlęcym. Z tego pociągu wyrzuciła najpierw przez małe okienko niemowlę (pewnie syna) potem starszą Córkę. Sama utknęła w małym okienku. Ludzie pomogli jej wyskoczyć( jakoś ja przepchnęli) Szła kilometrami po śniegu, żeby znaleźć dzieci. Córeczka płakała, że mama ją zostawiła, a niemowlę spało w śniegu. Pieszo dotarła podobno do Warszawy do krewnych.
Pani Hanna pisze:
Moja mama Irena Bąkiewicz z domu Mielcarzewicz mieszkała w Ostrowie Wlkp. Podobno Porembińscy byli jakoś spokrewnieni z Mielcarzewiczami. Ale jak nie wiem. Przypuszczam, że matka Natalii Porembińskiej była kuzynką mojego dziadka Jana Nepomucena Mielcarzewicza. Moja mama twierdzi, że przed wojną Porembińscy odwiedzali dziadka ( ojciec mojej mamy) w Ostrowie Wlkp. Po wojnie Tala ( tak ją nazywa moja mama) nawiązała z moją mamą kontakt.
pewne jest to, ze corka Natalii, ktora ta pani pamieta mieszka w Siemiatyczach.
Najważniejsze w tym tekście okazalo się słowo Tala - Rodzina autorki pamiętnika mieszkająca w Warszawie tak nazywała też Natalię. Tak oto dzięki Fotogalerii Miasta Płocka spotkają się dwie nieznane sobie rodziny (być może w Plocku)
Z poważaniem Hanna Szutkowska Piła
Natalia Szmelczyńska w 1939 roku uciekała przed Ukraińcami ( mieszkała na wschodniej granicy) zakrytym wozem. Potem ją złapano i chciano wywieźć pociągiem w głąb Rosji pociągiem bydlęcym. Z tego pociągu wyrzuciła najpierw przez małe okienko niemowlę (pewnie syna) potem starszą Córkę. Sama utknęła w małym okienku. Ludzie pomogli jej wyskoczyć( jakoś ja przepchnęli) Szła kilometrami po śniegu, żeby znaleźć dzieci. Córeczka płakała, że mama ją zostawiła, a niemowlę spało w śniegu. Pieszo dotarła podobno do Warszawy do krewnych.
Pani Hanna pisze:
Moja mama Irena Bąkiewicz z domu Mielcarzewicz mieszkała w Ostrowie Wlkp. Podobno Porembińscy byli jakoś spokrewnieni z Mielcarzewiczami. Ale jak nie wiem. Przypuszczam, że matka Natalii Porembińskiej była kuzynką mojego dziadka Jana Nepomucena Mielcarzewicza. Moja mama twierdzi, że przed wojną Porembińscy odwiedzali dziadka ( ojciec mojej mamy) w Ostrowie Wlkp. Po wojnie Tala ( tak ją nazywa moja mama) nawiązała z moją mamą kontakt.
Najważniejsze w tym tekście okazalo się słowo Tala - Rodzina autorki pamiętnika mieszkająca w Warszawie tak nazywała też Natalię. Tak oto dzięki Fotogalerii Miasta Płocka spotkają się dwie nieznane sobie rodziny (być może w Plocku)