Rubensoskie kształty powyżej fajna sypialnia ale czemu te łóżka nie były połączone w jedno? zawsze się nad tym zastanawiałam, tak na osobnosci hmmm małżeństwo
Nastienko ja spróbuję Ci to wyjaśnić. Dawno, dawno ze 100 lat temu w takiej sypialni sypiali z małżonkami panowie sędziowie, doktorzy, bankierzy, czyli ówczesna klasa średnia - wyższe sfery, arystokracja miewali pałace a w nich wiele sypialni. Tak więc klasie średniej nie wypadało gnieść się w jednym łóżku. Teraz pewnie intryguje Cię pytanie - skoro małżonkowie tak....osobno, to skąd brało się potomstwo? Już jesteś na tyle dużą dziewczynką, że nie będę mieszał do tego bociana. Słusznie nie podoba Ci się ta "osobność" panom domu też to się nie podobało ale nie mogli tak z grubej rury powiedzieć "posuń się, bo mam ochotę" byli to ludzie kulturalni ( w przeciwieństwie do obecnej klasy średniej) i jak ten problem rozwiązywali? ..... skończyła się ramka jeśli zechcesz cdn.
to nie biega o brak aktu na fotce przywołanej przez Beerka,ale brak fortepianu - mówiono bowiem "on pochodzi z DOBREJ rodziny, z fortepianem i nocnikiem" )
zainteresowanie sprawami łókowymi nie mija, więc skończę zaczętą wyżęj opowiastkę z czasów secesji. W owych czasach nie było jeszcze centralnego ogrzewania tylko piecowe to powodowało, że w mieszkaniu a zwłaszcza w sypialni było chłodno. Stąd w użyciu były pierzyny, piernaty, puchowe kołdry, panowie do snu zakładali szlafmycę - to taka czapka podobna do mikołajowej. Ale co działo się gdy małżonkowie poszli do łóżek i zgasili nocną lampkę? Mąż zdejmował szlafmycę z głowy i rzucał na łóżko żony, która jeśli akurat miała ból głowy to odrzucała szlafmycę mężowi i nic się nie działo. Natomiast jeśli nie odrzuciła to pan domu stwierdzał "idę po szlafmycę" i trafiał do łóżka pani domu. I wówczas to dopiero się działo!!!